Zmiany, zmiany, zmiany...

Dodano: 09-04-2018

Ci z Was, którzy zostali do samego końca na czasówce w Belęcinie usłyszeli o tym, że były to ostatnie organizowane przeze mnie zawody. Nie ma haczyka ani małego druczku na dole strony. VIII edycją czasówki żegnam się z Wami jako organizator. Imprezy nikt nie wykupił, nikt mi nie zabrania dalszego jej organizowania. Problem jest taki, że obecnie nie mam na to najzwyczajniej w świecie czasu. Organizator dostrzega w takiej imprezie naprawdę około setki rzeczy, które mogą nie wypalić. Kolejną kwestią jest to, że katastrofalnie ciężko znaleźć bezinteresownych ludzi do pomocy, takich co poświęcą swój czas za darmo. Ja mieszkam obecnie w Warszawie, 5 lutego urodził mi się syn, a co za tym idzie już teraz poświęciłem na czasówkę jakieś 3 razy więcej czasu, niż powinienem. A to, że na codzień nie ma mnie na miejscu powoduje chociażby, że przed weekendem z zawodami nie wiem nawet w jakim stanie jest trasa po zimie. Ktoś z organizatorów po prostu musi być w okolicy. Nie jestem w stanie organizować zawodów na poziomie choćby przybliżonym do tego, co prezentowaliśmy w ostatnich latach. Zapewne wielu z Was zauważyło, że w tym roku nie było nawet ciepłych napojów, a prosząc o zgłoszenie się (!) jednej osoby do pomocy czułem się trochę jak menel pod monopolowym zaczepiający o 2zł "na bułki". Nie do końca jestem przekonany, czy podniesienie wpisowego coś pomoże - chyba, że miałbym komuś płacić za pomoc, ale na to ja się nie zgadzam. Impreza ma być koleżeńskimi zawodami, a nie sposobem na łyknięcie dwóch stówek poza etatem.

Całkowicie pomijam całe gówno, który się na mnie wylało po zmianie terminu i odwołaniu czasówki - niektórzy nie mogli przeboleć tej decyzji. Wolę się skupiać raczej na tym, że przez 8 lat udało się skleić dość sympatyczną imprezę. I to z niczego. W I edycji wystartowało... 9 osób. Imprezę zorganizowałem wyłącznie, by pokazać pewnym... malkontentom, że można. że nie trzeba mieć 15 ludzi do pomocy, gigantycznego dofinansowania, sponsorów, samochodów, logistyki, nagród i tak dalej... Czy się udało? Nie mnie to oceniać, zawodnicy ocenią bardziej obiektywnie. Na kanwie mojej imprezy wyrosła z resztą czasówka w Bodzyniewie, która organizacyjnie już dawno mnie przegoniła, chociażby to należy uznać za mój malutki sukces, nie odbierając uznania Maciejowi F.!

Dla mnie organizowanie czasówek przez minione 8 lat było fantastyczną przygodą. Mogłem poznać barwne i ciekawe środowisko kolarskie od tej drugiej strony. Myślę, że wiele nauczyłem się przez ten czas. Usłyszałem mnóstwo Waszych ciekawych historii, zjeżdżaliście na czasówkę niemalże z krańców kraju, dzieliliście się ze mną wieloma opiniami. Nic, tylko wspominać po latach!

Czas więc na małe podziękowania. Dziękuję:
- Maciejowi Foersterowi, który przez kilka edycji służył pomocą.
- Arkowi Kaczmarkowi, który również przez kilka edycji służył pomocą.
- Radkowi Frydryszakowi, który zupełnie za gratis przez 7 lat rok w rok siadał do pracy nad certyfikatem. Co roku inny, co roku piękny. Jeśli potrzebujecie usług grafika -> www.fryga.com, prace Radka mówią same za siebie.
- Tadziowi Porzuckowi, który również od 7 lat prezentował Wam Wasze wyniki w przejrzysty i czytelny sposób oraz wypełniał Wasze certyfikaty. Również za darmo, za symboliczną kawę. Tadziu dbał również o porządek na mecie oraz informował o nowościach na trasie już w lutym.
- Kasi Naskręt z firmy Nodon, która nigdy nie powiedziała mi NIE, kiedy prosiłem o zasponsorowanie upominków dla Was. Nigdy nie usłyszałem, że kiepski rok, że to drogie, że już dostałem w zeszym roku. Zawsze otrzymywałem pełnowartościowe gratisy dla Was - a zdarzało mi się już bywać na zawodach, gdzie sponsor rzucił jako nagrody partię wadliwych produktów i zawodnik wygrywał np. połamane okulary. Zapewne wartość nagród które przez lata wysępiłem od Kasi wyniesie już nie 3, a 4 cyferki. Oczywiście polecam stroje i akcesoria z NODON - sam jeżdżę! Kasiu, bardzo dziękuję!
- Maciejowi Rościszewskiemu, który widząc moją sklepaną na kolanie stronę internetową zaproponował utworzenie nowej, przystępniejszej i bardziej funkcjonalnej strony. Szablon strony z małymi poprawkami działa do dziś, bez zarzutu. Maciej, bardzo dziękuję!
- I oczywiście Wam, drodzy uczestnicy, którzy nierzadko rok w rok pokonywaliście podjazdy w okolicach Nowego Belęcina. Bo bez Was ta impreza na 100% nie miałaby racji bytu. Za wszystkie serdeczne rozmowy i nawiązane znajomości - czapki z głów - DZIĘKUJĘ!

Uprzedzając Wasze pytania:
Co dalej z czasówką w Belęcinie? Ano nie wiadomo. Ja organizacji się już nie podejmę. Ale... w organizacji mogę pomóc. Mogę prowadzić stronę oraz fanpage. Mogę przygotować listy startowe. Słowem - mogę robić wszystko, co nie zmusi mnie do przyjazdu na czasówkę i poświęceniu dwóch czy trzech tygodni na ogarnięcie wszystkich spraw z zawodami związanych. Jeśli znajdą się chętni, którzy podejmą się organizacji, może za rok impreza się odbędzie. Jakieś szanse zawsze są. Propozycje przejęcia czy też jakiekolwiek informacje - jeśli będą - pojawią się jak zwykle na początku roku 2019.
Co dalej z wielkopolskanaczas.pl? Ano nic, działa dalej. Belęcin może będzie, może nie. Maciej cały czas się zastanawia nad Bodzyniewem, bo też miał jakieś niesnaski, ale wszystko wskazuje na to, że jego czasówka w tym roku się odbędzie. Jeśli wypadnie jedna czasówka, to wielkopolskanaczas.pl będzie zrzeszała jedną imprezę.
A jeśli i czasówka w Belęcinie i czasówka w Bodzyniewie przestanie się odbywać? Cóż, wtedy strona i fanpage znikną z sieci i zostaną jedynie na zdjęciach oraz we wspomnieniach zawodników.



Komentarze

Metalman

Skomentowano: 10-04-2018

Cóż, Marko, jak ja czegoś nie wiem, to się nie wymądrzam. Napisałbym więcej, ale zachowam "profesjonalizm", który cenisz sobie tak bardzo jak anonimowość w internecie :).

Marko

Skomentowano: 10-04-2018

Tak jak piszesz impreza jest koleżeńska i widać, że o to Ci chodziło. Prywatne ogłoszenia na FB, tutaj trochę wylewane żale, po pierwszej czasówce opier..nie zawodników na forum że gdzieś tam się kręcili czy coś...to tak nie na miejscu, zniechęca :) Rozumiem, jeśli startuję akceptuję ale nie tego szukam. Wolę trochę dystansu i profesjonalizm. Jeden woli to inny tamto wiadomo. Impreza Macieja ma to coś. Jest prywatny Maciej ale jest i profesjonalizm. Wątpię żeby czasówka w Bodzyniewie nie wystartowała. "Imprezę zorganizowałem wyłącznie, by pokazać pewnym... malkontentom, że można. że nie trzeba mieć 15 ludzi do pomocy" - teraz pokazujesz, że jednak się nie da na dłuższą metę :) "Na kanwie mojej imprezy wyrosła z resztą czasówka w Bodzyniewie" - no nie wiem czy nie odwrotnie... ;) Na marginesie to oczywiście widać, że włożyłeś w to dużo serca i pracy - podziwiam! Powodzenia!

Dodaj komentarz

NICK

Wpisz słowo kolarz (blokada antyspamowa)

KOMENTARZ

Wykorzystano 0/1000 znaków

Nasi dobrodzieje i znajomi

Projekt i wykonanie: Maciej Rościszewski 2012